f

Europejskie Centrum Pamięci i Pojednania - 77. rocznica startu pierwszej rakiety V-2 z utworzonego latem 1943 r. poligonu rakietowego Blizna - 5.11.2020 r.

IMG 20201015 101719243 HDR
Makieta rakiety V-2 w Parku Historycznym Blizna
foto. Archiwum ECPiP

Początki poligonu rakietowego Blizna

Przekazy podawane z czasów II wojny światowej mówią, że pierwszy start rakiety V-2 odbył się w Bliźnie 27 października 1943 lub 5 listopada 1943 r. Start pierwszej rakiety przeprowadziła go przybyła z Peenemünde Lehr und Versuchsbatterie 444. Była to specjalna bateria szkolno-doświadczalna. Do tego oddziału z czasem dołączyły kolejne: Artillerie-Abteilung 836 oraz Artillerie-Abteilung 485. Z poligonu rekietowego Blizna odpalono w sumie ponad 200 rakiet V-2. Podczas prowadzonych doświadczeń nad tą bronią okazało się, że większość, bo aż 80% rakiet nigdy nie dotarło do celu. Rejonem wyznaczonym detonacji/trafienia rakiet była miejscowość Sarnaki nad Bugiem. Jak się później okazało, większość z rakiet wybuchała w już pierwszej fazie lotu. Niestety wiele z nich ulegała detonacji już na stanowisku startowym w Bliźnie. Było wielu zabitych i rannych. Z czasem dzięki prowadzonym obserwacjom lotu rakiet oraz analizie ich szczątków, Niemcom udało się wyeliminować wady i podnieść skuteczność odpalanych pocisków.

IMG 20201015 102002379
fMakieta pocisku V-1 w Parku Historycznym Blizna
oto. Archiwum ECPiP

Na wiosnę 1944 roku w Bliźnie pojawił się niemiecki oddział o nazwie Flak-Regiment 155. Formacja ta, zajęła sie przeprowadzaniem odświadczeń z pociskami V-1. Chociaż wywiad Armii Krajowej w swoich raportach donosił, że Niemcy odpalali pociski V-1 ponoć już w 1943 roku. Prawdopodobnie mogły to być próby związane przygotowaniami wyrzutni tych pocisków. Kierunek celów dla pocisków V-1 wyznaczono na tereny położone w okolicach pomiędzy Lublinem a Chełmem. Wyszkolone w Bliźnie Jednostki niemeickie, które szkolono na poligonie rakietowym Blizna ostrzeliwały później Londyn i brały udział w działaniach wojennych w zachodniej Europie.

Ewakuacja poligonu w 1944 r.

Poligon rakietowy w Bliźnie funkcjonował w okresie od listopada 1943 do lipca 1944 r.. Niemcy rozpoczęli ewakuację poligonu w Bliźnie w momencie wkraczania na te tereny oddziałów Armii Czerwonej I Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa, które w licu i sierpniu 1944 roku przybyły do Pustkowa i Dębicy. To co udało sie Niemcom ewakuować przeniesiono na teren poligonu Heidekraut w Borach Tucholskich.
Natomiast atak oddziałów AK powstrzymał odpowiednim momencie likwidację obiektów poligonu rozpoczętą przez niemieckich saperów. W Oddziały żołnierzy wojsk radzieckich wkroczyły w pierwszych dniach sierpnia do Blizny.

***

Fragmenty książki S. Zabierowskiego ‘’Pustków, hitlerowskie obozy wyniszczenia w służbie poligonu SS’’, KAW, Rzeszów 1981 dotyczące poligonu rakietowego Blizna:

Poligon SS w Pustkowie został wojskowo wykorzystany również, jako baza doświadczalna hitlerowskiej „cudownej" broni V2 (Wunderwaffe). 22 sierpnia 1943 г., po zbombardowaniu przez aliantów bazy rakietowej w Peenemünde na wyspie Uznam, Hitler podjął decyzję o przeniesieniu jej na inne tereny. Część bazy została zlokalizowana w Bliznej na terenie poligonu SS. Otrzymała ona nazwę Artilleriezielfeld. Wśród tamtejszych lasów więźniowie obozu pracy przymusowej dla Polaków oraz polscy pracownicy najemni wybudowali w przyspieszonym tempie, pod kierownictwem Niemców sztuczną wieś dla zamaskowania wyrzutni, następnie urządzenia samej wyrzutni: dużą halę montażową, wysoki na kilkanaście metrów, podobny do wieży drewniany budynek oraz masywną płytę betonową, stanowiącą podstawę wyrzutni. Wzniesiono też kilka baraków wojskowych oraz garaży* . Do wyrzutni został doprowadzony ze stacji w Kochanówce tor kolejowy, którym dowożono materiały budowlane, a później przykryte brezentem rakiety. Junacy z Baudienstu wybudowali szosę wiodącą przez las z Pustkowa do Bliznej, którą samochodami transportowano najpierw więźniów obozu w Pustkowie do prac przy budowie wyrzutni, Później zaś cysternami ciekłe paliwo do rakiet. Kiedy urządzenie wyrzutni było gotowe, zjechała do Blizne j z Kroslin (wyspa Uznam) artyleryjska „szkolno--eksperymentalna bateria 444" Wehrmachtu, licząca 330 żołnierzy. Ich mundury miały czerwone wypustki. Żołnierze zamieszkali w wysiedlonej szkole.
Bliznę dla zachowania pełnej tajemnicy otoczono drutem kolczastym, postawiono posterunki strażnicze i zakazano wstępu nawet esesmanom z Pustkowa. Mimo to polskiemu ruchowi podziemnemu udało się uzyskać sporo wiadomości o tym, co się dzieje w Bliznej. Rozpoczęły się eksperymenty rakietowe. Pierwszą rakietę wystrzelono 5 listopada 1943 r. Do stycznia 1944 r. pociski przywożono z dawnej bazy w Peenemünde i wystrzeliwano na teren placu ćwiczeń SS. Od tej daty sprowadzano je z fabryki Mittelwerk-Dora i wystrzeliwano na teren odległych o ok. 300 km Sarnak na Lubelszczyźnie. W trakcie prób zginęło od wybuchu rakiet 10—15 Niemców i kilku Polaków. Eksperymenty z bronią V były otoczone specjalną opieką centralnych władz Rzeszy. Pod koniec września l943 r, przybył do Pustkowa i Bliznej Himmler, aby zorientować się w stanie robót przy budowie wyrzutni. Przez 15 dni bawił tam też główny ekspert broni rakietowej w Rzeszy Wernher von Braun z grupą asystentów. Pod koniec lipca 1944 r. w związku ze zbliżaniem się wojsk radzieckich wyrzutnię rakiet w Bliznej zlikwidowano**.
(... ) Wojskowe prace budowlane, zarówno w Pustkowie, jak i w innych miejscowościach na terenie poligonu, np. w Bliznej czy Ociece, prowadzone były do końca okupacji.
Niewątpliwie u pracowników komendy działała chęć ich przedłużania, by uchronić się przed powołaniem na front. Proschinski wybudował w Pustkowie, głównie siłami więźniów i jeńców, trzy strzelnice: dużą strzelnicę na Nadłężu koło wsi Paszczyny, drugą na Rudkach między torem kolejowym i szosą prowadzącą do Mielca, oraz trzecią małokalibrową u stóp Królowej Góry. Rozpoczął budowę czwartej. W Ociece pod nadzorem Albrechta wybudowano dwa rzędy betonowych bunkrów. Zachowały się one do dzisiaj.

* OKBZH Rzeszów, akta II S 4/72 zeznania Wojciecha Bielańskiego.
** Dane o wyrzutni V-2 w Bliznej zaczerpnięto z akt śledztwa OKBZH w Rzeszowie (Sygn. II S 28/68) oraz z książki M. Wojewódzkiego, „Akcja Vi, V2", wydajnie III, Warszawa 1975. Należy jednak zaznaczyć, że Wojewódzki niektóre dane dotyczące placu ćwiczeń SS w Pustkowie podał błędnie. W szczególności na s. 157 niesłusznie podał, że pierwszym obozem wyniszczenia zorganizowanym na terenie tego placu był obóz jeńców radzieckich, a później zorganizowano niewielki obóz koncentracyjny, który stał się także terenem tracenia Żydów przywożonych przeważnie z Francji, Belgii i Holandii oraz że komendantem obozu był J. V. Prosiński. Było inaczej, o czym świadczą źródła przytoczone w dalszej części książki.

s.35-38
========

Pod koniec 1943 г., a zwłaszcza w 1944 r. funkcję oberów obejmowało coraz więcej więźniów politycznych i moralnie wysoko stojących, jak sędzia Tadeusz Świerad, Stefan Goetz, Emil Mozer i inni. Starsi bloków do połowy lata 1943 r. wychodzili do pracy poza obóz jak wszyscy więźniowie. Później obowiązek ten został zniesiony, natomiast kierowali pracą komand pełniących służbę wewnętrzną, jak np. przynoszącego pocztę, noszącego zwłoki do krematorium itp. Ponadto codziennie dwóch blokowych na zmianę prowadziło do prac duże komanda, jak np. „strzelnica" czy „Blizna".

s. 138
=========

Ważnym elementem ruchu oporu było nawiązywanie przez więźniów kontaktów ze światem zewnętrznym i zdobywanie wiadomości o aktualnej sytuacji wojennej. Wiadomości o klęskach Niemców na frontach podnosiły ich na duchu. Życie w obozie charakteryzowała dość duża możliwość wspomnianych kontaktów. Więźniowie pracowali na stanowiskach roboczych często wspólnie z polskimi robotnikami najemnymi, mieszkającymi w sąsiedztwie obozu, z którymi dyskretnie wymieniali informacje. Ważną dla więźniów sprawą był również ich kontakt z członkami rodzin, którzy potajemnie przyjeżdżali do Pustkowa. Członkowie wspomnianej kierowniczej grupy ruchu oporu wykorzystywali pełnione przez siebie oficjalne funkcje obozowe, do ułatwienia kontaktów między tymi ludźmi. Grupa ta, w celu ułatwienia kontaktu więźniów z bliskimi, wykorzystywała też usługi przychylnego Polakom esesmana Franza Kaczorowskiego. Także w obozie, gdzie przebywali członkowie tych samych rodzin, mężczyźni i kobiety, ruch oporu przejawiał się w przenoszeniu przez polskich funkcyjnych obozu, np. gońców, którzy mieli prawo wstępu do baraków kobiecych, grypsów, które dostarczały wiadomości o bliskich osobach ważnych dla drugiej strony.
Szerokie pole do działania mieli więźniowie z kierownictwa ruchu oporu przy wymianie informacji między więźniami a zewnętrznymi organizacjami podziemnymi, zwłaszcza AK, za pośrednictwem dostarczających do obozu żywność dla więźniów przedstawicieli RGO z Dębicy, Rzeszowa i Jasła. Helena Jabłonowska, mająca dostęp do obozu, w porozumieniu z grupą więźniów pośredniczyła w przenoszeniu przez bramę obozu listów czy grypsów. Jako furmana wiozącego dla więźniów prowiant zabierała ze sobą oficera AK, umożliwiając mu wgląd w usytuowaniu obozu. Ta współpraca więźniów z zewnętrznym ruchem oporu była szczególnie ważna w okresie budowy i wykorzystania wyrzutni V2 w Bliznej, kiedy wywiady wszystkich polskich ugrupowań politycznych były bardzo zainteresowane tym, co się w Bliznej działo.

s. 161-162
==========

Więźniowie przewozili na budowie strzelnicy ziemię na dalsze odległości wagonikami kolejki wąskotorowej. Jedna osoba musiała naładować wagonik ziemią w ciągu 15 minut. Gdy przekroczyła ten czas, „Czarny" również wymierzał chłostę 25 uderzeń. Taką samą ilość uderzeń wymierzył więźniowi Stanisławowi Kacperkowi, który dopuścił do wywrócenia się wagonika. Piętnaście uderzeń wymierzał za niedokładne wyczyszczenie łopaty.
Komando „strzelnica" pracowało przez cały czas istnienia obozu. Do stałych komand należały też te, które pracowały w tartaku w Ociece (Sagewerk Ocieka) czy w wojskowych magazynach gospodarczych (TWL Kommando).
Do budowy urządzeń betonowych potrzebne były wielkie ilości żwiru. Z koryta rzeki Wisłoki wydobywało go komando „Wisłoka". Praca w nim była również bardzo ciężka.
Z komand tworzonych do wykonania poszczególnych prac największe komando „Blizna", było w okresie budowy wyrzutni codziennie dowożone do Bliznej i tam wykonywało wykopy ziemne, oraz prace betoniarskie. Jego członkowie obserwowali dowóz pocisków V2 i paliwa do nich. Na czas strzelania usuwano ich w głąb lasu. Około 150 osób liczyło komando zamiejscowe, pracujące w 1944 r. przy wydobywaniu torfu we wsi Rzemieniu (Aussenkommando Rzemień). Więźniowie początkowo byli tam dowożeni samochodami, później zaś zbudowano dla nich na miejscu baraki. Kierował nim przez pewien czas Harke. Na krótki czas przed ewakuacją zostało zlikwidowane. Komanda pracujące w poszczególnych firmach niemieckich nosiły ich nazwy np. komando „Richter", które budowało na ringach baseny, komando „Krause" itp. Ich praca była również bardzo ciężka.
Oto relacja jednego z więźniów Karola Zalewskiego:
Zostałem zatrudniony przy robieniu wykopów pod magazyn. 'Praca moja polegała na tym, że mając powieszony na szyi worek, chodziłem razem z innymi więźniami dokoła wykopu, a współtowarzysze pracy wsypywali do niego wydobytą ziemią, którą odnosiłem na odległe o 300 m wysypisko.
Więzień ten został później przydzielony do komanda wyładowującego na bocznicy kolejowej z wagonów siano, słomę, zboże i materiały budowlane, potem zaś kolejno do komanda „Blizna" i „Rzemień". Podobną kolejkę prac przechodzili także i inni więźniowie, zdarzały się jednak częste przypadki przepracowania przez nich całego pobytu w obozie przy budowie strzelnicy. Kilkudziesięcioosobowe komando „ogród" (Gartnerei) było sezonowe, gdyż pracowało głównie w okresie od wiosny do jesieni — przy uprawie jarzyn i owoców. Blattkommando, utworzone na wiosnę 1943 r. miało za zadanie rozbiórkę dawnych baraków żydowskich na V ringu i przeniesienie ich segmentów do części warsztatowej obozu pod Królową Górę. W 1944 r. utworzono komando budujące drewniane umocnienia obronne na wschód od obozu.
Kilka komand pracowało wewnątrz obozu. Należało do nich komando, które miało wykonywać prace porządkowe w obozie (Platzkommando), komando noszące trupy zmarłych i zamordowanych więźniów do krematorium (Leichenkommando), komando pocztowe noszące do obozu pocztę (Postkommando). W polskiej części obozu był prowadzony warsztat szewski, krawiecki i stolarski. W każdym z nich pracowało po około 10 więźniów, którzy zgłosili umiejętność zawodową w tych rzemiosłach. Warsztat stolarski wyrabiał dla więźniów różne przedmioty drewniane oraz drewniane spody do butów, które następnie robili szewcy, zaś krawcy naprawiali więźniarskie ubrania.

s.171-172
=========

Jesienią 1943 r. w czasie budowy przez więźniów urządzeń wyrzutni V w Bliznej jeden z nich korzystając z nieuwagi strażnika, skrył się pod gałęziami. Odnaleziono go jednak, pobito, zawieziono do obozu i tam zastrzelił go Klipp koło bramy obozowej. Następnie posadzono w bramie jego zwłoki, powieszono na piersiach tablicę z napisem: „Siedzę tu i nie żyję, bo uciekałem z miejsca pracy" i dla odstraszenia więźniów od ucieczki kazano im te zwłoki oglądać.

s. 185
========

Z transportu więźniów do Bliznej w listopadzie 1943 r. udało się zbiec Zbigniewowi Rzepce z Tarnowa, ponadto 26 kwietnia 1944 г., kiedy więźniowie rozbudowywali schrony dla obsługi rakiet w Bliznej uciekł Edward Gojawiczyński. Tuż przed ewakuacją obozu zbiegł z pracy Zygmunt Romuald Lewicki, który w okolicach Rzeszowa, przeszedł przez front i znalazł się na wolności. W tym samym okresie zbiegli: dr Frączek i Rudolf Dąbrowski z Jarosławia.

s. 186
=========