f

Europejskie Centrum Pamięci i Pojednania - Otwarcie wystawy ''Niedokończone Msze Wołyńskie'' - 7.08.2019 r.

IMG 20190807 190855Fot. Archiwum ECPiP

W dniu 7 sierpnia br. otwarto wystawę pt. ''Niedokończone Msze Wołyńskie - Martyrologium duchowieństwa wołyńskiego - ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej''. Wystawa opowiada o tragicznym wycinku historii Narodu Polskiego, ludobójstwie na Kresach Południowo-Wschodnich 1943-1947. Otwarta w Domu Kultury w Pustkowie Osiedlu ekspozycja, opowiada o rzezi wołyńskiej, ze szczególnym akcentem na duchownych, zamordowanych podczas tych strasznych wydarzeń dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich.
W otwarciu wystawy uczestniczyli przedstawiciele lokalnej społeczności, organizacji społecznych, władz samorządowych na czele z Markiem Mikrutem Wicewójtem Gminy Dębica, który przywitał wszystkich przybyłych oraz radnymi gminnymi, miejskimi i powiatowymi, a wśród nich obecni byli: Katarzyna Rostowska-Machnik, dr Lucyna Samborska i in.
Wstęp historyczny podczas otwarcia wystawy wygłosił Marian Matkowski (pracownik CKiB - opiekun Ekspozycji Historyczno-Dydaktycznej przy Górze Śmierci w Paszczynie).

Wystawa ukazuje czasy II wojny światowej i okres tuż po jej zakończeniu, a przede wszystkim potworny atak przeprowadzony na polską ludność i polskie duchowieństwo w polskich świątyniach. Napaść zaplanowana w takim dniu jak Dzień Pański, jakim była niedziela, nie był przypadkowy. Dawało to oprawcom pewność, że skuteczność i rozmiar tej haniebnej zbrodni będzie olbrzymi, ze względu na oczywisty, powszechny udział Polaków w cotygodniowych niedzielnych nabożeństwach. Według ogólnie znanych źródeł i przekazów wiadomo, że bezpośrednio z rąk ukraińskich nacjonalistów, zamordowanych zostało ponad 200 księży, zakonników, sióstr i kleryków. Trzeba zaznaczyć, że atak wymierzony w polskie duchowieństwo podczas tego ludobójstwa, również nie był przypadkowy. Zbrodniarze spod znaku OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) i UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) wiedzieli, że atakując w duchownych, uderzają w najbardziej wartościową warstwę polskiego społeczeństwa, która stanowiła narodowe, moralne i duchowe oparcie Narodu Polskiego (skąd my to znamy...).

Jak i dlaczego do tego doszło...

Ówczesne Kresy Rzeczypospolitej Polskiej zawsze stanowiły niezwykle ważny wycinek naszej polskiej, narodowej dumy, kultury i tożsamości. Po 123 latach zaborów Polska odzyskuje swoją niepodległość i wraca na mapy świata. Ukraińcy nie mieli tyle szczęścia. Nie udało im się stworzyć samodzielnego, niepodległego, suwerennego bytu państwowego. To wraz z ideologią nacjonalistyczną, która szerzyła się wśród Ukraińców (Rusinów) już od około poł. XIX wieku, rodziło jawny bądź skryty sprzeciw i bunt. Prym w tych dążeniach wiódł w przeważającej mierze – kler wyznania greckokatolickiego. Ten stan rzeczy stanowił zarzewie dla wielu późniejszych aktów kryminalnych i terrorystycznych, które w całym okresie dwudziestolecia międzywojennego destabilizująco wpływały na ówczesną Rzeczypospolitą. Po odzyskaniu niepodległości II RP budowana była na wzór federacji. Wzmożono działania, które ukierunkowano na przesunięcie polskiej granicy jak najdalej na wschód. Temu miała służyć budowa niepodległych państw: litewskiego, białoruskiego oraz ukraińskiego, połączonych sojuszami z Polską. Państwa te stanowić miały bufor oddzielający Rzeczypospolitą od Rosji Sowieckiej. Jak się później okazać miało, ta koncepcja państwa federacyjnego marszałka Józefa Piłsudskiego, poniosła całkowite fiasko. Wybuch 1 września 1939 r. II wojny światowej przypieczętował losy II Rzeczypospolitej.

Podczas II wojny światowej Naród Polski stał się ofiarą trzech ludobójstw: niemieckiego, sowieckiego oraz nacjonalistów ukraińskich.
Skala każdego z tych ludobójstw jest inna, nie mniej jednak najbardziej bestialskie w swym wyrazie było ludobójstwo z rąk nacjonalistów ukraińskich, choćby ze względu na charakter, zasięg, czas, osoby i metody za pomocą których zostało ono dokonane.
Z perspektywy upływu czasu nasuwa się również bardzo ważna, ale i smutna refleksja natury moralnej. Bo można powiedzieć wręcz, że ofiary zbrodni ukraińskiego ludobójstwa na Kresach zamordowano podwójnie. Wtedy podczas mordów jak i później, przez dziesięciolecia, kiedy nie pozwalano o nich pamiętać. Niestety także dzisiaj, są i tacy, którzy nie chcą pamiętać o tym co się wówczas wydarzyło. Podczas masowej, skrupulatnie zaplanowanej akcji, przeprowadzonej przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu przeciwko ludności polskiej, według różnych szacunków zginęło wówczas ok. 50 000 - 60 000 naszych rodaków. Byli wśród nich w równej mierze kobiety, dzieci, starcy, mężczyźni, w tym sporą grupa polskiego duchowieństwa. Ich jedyną wina było tylko to, że byli Polakami. Zbrodnia tego ludobójstwa określana jest mianem rzezi wołyńskiej. Rozpoczęły ją tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce w dniu 11 lipca 1943 r., zwanego później "Krwawą Niedzielą". Owego dnia siły UPA wraz z czernią ukraińską, zaatakowały blisko 100 polskich miejscowości, której ludność kierowała się do świątyń na niedzielną Mszę Świętą. W kulturze cywilizacji łacińskiej (i nie tylko) kościół, zawsze był miejscem spotkania z Majestatem Boga na modlitwie i podczas spełniania bezkrwawej ofiary Mszy Świętej we wspólnocie wierzących. Od zarania chrześcijaństwa, świątynia był naturalnym azylem i miejscem schronienia. W "Krwawą Niedzielę" 11 lipca 1943 r. nacjonalistyczni zbrodniarze ukraińscy w bestialski sposób postanowili to zniszczyć, sprofanować. W polskich świątyniach dokonano rzezi wiernych wraz z ich duszpasterzami. Ocenia się, że podczas rzezi wołyńskiej obok tysięcy Polaków, po stronie ukraińskiej było ok. 10-12 000 ofiar, z czego część ofiar zamordowali siepacze z UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę wzięcia udziału w tym okrutnej zbrodni. Ta potworne ludobójstwo okaleczyło tysiące Polaków pochodzących z Kresów RP. Wielu z nich do dzisiejszego dnia cierpi z powodu zadanych krzywd i poniesionych ofiar.
W uzupełnieniu warto dodać, że z rąk UPA i przy współudziale zwykłych Ukraińców spośród ponad 200 osób duchownych zginęło: 163 kapłanów katolickich, 14 grekokatolickich, 6 obrządku bizantyjsko-słowiańskiego (neounici) oraz dwóch prawosławnych biskupów i 14 kapłanów. 
Ogółem szacuje się, że w wyniku ludobójstwa z rąk nacjonalistów ukraińskich śmierć poniosło ok. 200 000 Polaków, z czego zdecydowana większość nigdy nie spoczęła w mogiłach na kwaterach cmentarnych. Ich miejscami "doczesnego spoczynku" są wyludnione wsie i miasteczka, które całkowicie znikły z powierzchni ziemi, jak też dawne pola uprawne, bezimienne doły, parowy, zapadliska i ostępy leśne. Dla nas Polaków szczególnie bolesne jest to, że prawdopodobnie nigdy ofiary te nie zostaną godnie pochowane w poświęconej ziemi. 

Tymczasem w dzisiejszej Ukrainie głos podnosi złowroga ideologia neobanderyzmu i w najlepsze szerzy się gloryfikacja zbrodniarzy spod znaku OUN, UPA i SS Galizien. Dochodzi również do prowadzonej przez państwo ukraińskie szeroko zakrojonej akcji fałszowania historii, odmowie ekshumacji i godnego pochówku ofiar ludobójstwa. Dochodzi do aktów sakralizacji zbrodni przez kościół greckokatolicki i odchodzeniu greckokatolickiego kościoła od katolicyzmu. Na terenie dzisiejszej Ukrainy, od lat na szeroką skalę niszczy się wszelkie śladów polskości i cywilizacji łacińskiej. 
Wiele zaś placów, ulic czy skwerów nosi dziś imię Bandery, Szuchewycza oraz innych oprawców, którzy mają na swych rękach niewinną polską krew dzieci, kobiet, mężczyzn i starców. 

Gdy tymczasem Polska jednostronnie wspiera politycznie, militarnie, gospodarczo i finansowo Ukrainę jak również jej dążenia do wejścia do struktur europejskich i NATO. Natomiast wielu Ukraińców znalazło miejsce pracy i osiedliło się w naszym kraju.

Znamienny był także widok Pana Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, który 2018 roku, w 75. rocznicę krwawych wydarzeń na Kresach, oddał hołd polskim ofiarom rzezi wołyńskiej, nie przy mogile na cmentarzu, nie przy pomniku ofiar lecz w szczerym polu…