f

Europejskie Centrum Pamięci i Pojednania - Obozy pracy przymusowej w Pustkowie

historia obozu pracy pustkow

W Pustkowie na terenie poligonu istniały trzy obozy pracy przymusowej. Na genezę ich utworzenia złożyły się różne czynniki, uwarunkowane zadaniem, jakie miał do spełnienia SS Truppenϋbungsplatz Heidelager. Pełniły one podwójną rolę: dostarczały okupantowi bezpłatnej siły roboczej, a jednocześnie służyły biologicznemu wyniszczeniu zamkniętych tam ludzi.

Pierwszym obozem pracy przymusowej zorganizowanym w Pustkowie był obóz pracy dla Żydów. Powstał on w roku 1940 i w zmieniających się formach istniał do końca okupacji. Latem 1940 r., okoliczne Rady Żydowskie z Tarnowa, Pilzna, Dębicy, Ropczyc i Sędziszowa zostały zobowiązane do wyznaczenia określonej liczby, zdolnych do pracy Żydów celem zatrudnienia ich przy budowie poligonu. Zatrudnionych dowożono codziennie do pracy. Podzielono na 100 osobowe komanda i zmuszono do pracy przy budowie dróg, karczowaniu lasów w miejscach przeznaczonych pod budowę strzelnic i magazynów, kopaniu rowów kanalizacyjnych. Praca wszystkich komand trwała przeciętnie 10-12 godzin dziennie pod strażą esesmanów. 8 listopada 1940 r. żydowscy robotnicy nie powrócili do domów. Zatrzymano ich i umieszczono w jednej z hal fabryki „Lignoza”. Był to początek obozu pracy dla Żydów. Komendantem został SS-unterscharführer Ludwig Schmidt, a po nim - SS-unterscharführer Knipper. Warunki bytowe, w początkowym okresie, były względnie poprawne. Po przeniesieniu obozu na teren Ringu I sytuacja więźniów zaczęła się pogarszać. Coraz częstsze stawały się przypadki maltretowania i mordowania. Sukcesywnie zmniejszano racje żywnościowe, ograniczano dostawy nowej odzieży, zwiększano godziny pracy więźniów.

W latach 1940 – 1941 kierowano do obozu kolejne transporty więźniów żydowskich z różnych miejscowości, m. in. Białej Podlaskiej czy Krakowa. Sprowadzano też nieliczne grupy z Czech, Niemiec, Węgier i Francji. W marcu 1941 r. nastąpiła zmiana na stanowisku lagerführera obozu. Knippera zastąpił SS - oberscharführer Ernst Kops z Kolonii. Odznaczał się szczególnym sadyzmem i bezwzględnością.  Spośród więźniów wyznaczano tzw. „kapo” osobę, która kierowała pracą utworzonych grup więźniarskich. Na czele więźniów całego obozu stał starszy obozu (Lagerälteste), jako najwyższy rangą więzień. Jego obowiązkiem było dopilnowanie wykonania zarządzeń esesmańskiej załogi przez więźniów.

7 sierpnia 1941 r. obóz żydowski przeniesiono ponownie z Ringu I do 10 baraków wybudowanych na Ringu V, obok stacji Kochanówka. W wyniku łapanek, przeprowadzanych systematycznie w okolicznych miejscowościach – Ropczycach, Sędziszowie, Dębicy – liczba żydowskich więźniów stale rosła, a obóz ulegał systematycznemu powiększeniu. Przybywały kolejne transporty m. in. z Dąbrowy Tarnowskiej (1500 osób), Jasła (200 osób), Nowego Sącza, czy Gorlic.

Celem esesmańskiej załogi obozu było wykorzystanie siły roboczej żydowskich więźniów, a następnie stopniowe ich wyniszczenie. Z każdym dniem pogarszały się warunki życia. Traktowano ich bardzo źle, maltretowano i zabijano, w codziennym życiu obozowym, w izbie chorych, w czasie pracy. Baraki obozowe podzielone były na izby, w których umieszczonych było od 50 do 70 więźniów. W izbach stały trzypiętrowe prycze. Więźniowie nosili swoje prywatne ubrania, które szybko ulegały zniszczeniu. Przydział nowej odzieży należał do rzadkości. Każdy więzień oznaczony był numerem obozowym, widniejącym na marynarce, kamizelce, względnie koszuli. 

Latem 1942 r. obóz dla Żydów przeniesiono po raz kolejny z Ringu V na tereny funkcjonującego wcześniej obozu dla jeńców radzieckich.  W związku z zaplanowanym na 16 września 1942 roku nadejściem pierwszego transportu więźniów polskich, zarządzono wysiedlenie większości więźniów żydowskich. Polscy robotnicy rozebrali część dawnego obozu żydowskiego na V Ringu i segmenty baraków przenieśli pod tzw. Królową Górę (obecnie Góra Śmierci). W tym miejscu Żydzi zbudowali dla siebie 3 baraki, oddzielone od obozu dla Polaków drutem kolczastym. W ostatniej fazie istnienia obozu  następowały również zmiany w liczebności więźniów. W listopadzie 1942 r. przywieziono około 200 Żydów z obozu w Hucie Komorowskiej, 120 Żydów z obozu w Szebniach oraz około 100 z warsztatów wojskowych z Rzeszowa.

Uwięzionym w obozie w miarę możliwości pomagali okoliczni mieszkańcy. Podrzucali  żywność w czasie ich marszu do pracy, pośredniczyli w kontaktowaniu się z ich rodzinami, pomagali w ucieczkach. Pomoc niosła także organizacja Żydowski Komitet Opiekuńczy Powiatowy w Dębicy, starając się organizować artykuły żywnościowe, odzież, a także szczepionki na tyfus i czerwonkę.

24 lipca 1944 r., wobec zbliżających się wojsk radzieckich, pozostałych w obozie więźniów żydowskich załadowano do pociągu. Transport ruszył do Oświęcimia. W Oświęcimiu rozkazano, aby cały transport zagazować. Ostatecznie jednak rozwieziono pustkowskich Żydów, grupami, do różnych fabryk na terenie Górnego Śląska, będących oddziałami obozu oświęcimskiego. Stamtąd w styczniu 1945 r. ewakuowano ich do Mauthausen, a po dwóch tygodniach do Gusen.

W okresie funkcjonowania obozu przewinęło się przezeń wiele tysięcy Żydów. Wobec braku dokumentacji nie sposób dziś ustalić ostatecznej ich liczby. Na podstawie danych szacunkowych uznaje się, iż liczba śmiertelnych ofiar obozu pracy przymusowej dla Żydów wyniosła 7,5 tysiąca więźniów.

Jesienią 1941 r. w Pustkowie został uruchomiony obóz dla jeńców radzieckich. Umieszczono go u stóp tzw. Królowej Góry (późniejsza Góra Śmierci), w odległości ok. 2 kilometrów od stacji Kochanówka. Teren 300x300 metrów otoczono potrójnym płotem z drutu kolczastego, a na rogach postawiono wieże strażnicze. Komendantem obozu jenieckiego został Berndt von Steuben, faktycznie jednak władzę w obozie sprawował dowódca obozu – lagerführer, którym został esesman Frevert, a następnie od sierpnia 1942 r. Pultar.

Pierwszy transport jeńców radzieckich, w liczbie ok. 3 tysięcy żołnierzy, przywieziono 8 października 1941 r.  Według relacji jednej z okolicznych mieszkanek nie wybudowano baraków, a więźniowie rozlokowani zostali pod gołym niebem. O ciężkim losie jeńców wspominała także w raportach księżna Helena Jabłonowska: Nieszczęśliwi Ci ludzie spali pod gołym niebem na ziemi- poza zupą wodnistą i racją 30 dag chleba dla pracujących, nic nie otrzymywali, żywili się nawet trawą. [Sprawozdanie Heleny Jabłonowskiej - przewodniczącej RGO w Dębicy, AMRD].

W wyniku ciężkich warunków bytowych oraz szerzących się chorób, w końcu października z przywiezionej grupy jeńców pozostało zaledwie kilkaset osób. Po upływie miesiąca od przybycia pierwszego transportu przywieziono do obozu kolejny transport jeńców, liczący ok. 2 tysięcy żołnierzy. W obozie przeprowadzono wówczas selekcję. Jeńców silnych i zdrowych oddelegowano do pracy na poligonie, chorych natomiast pozostawiono w obozie, by pracowali przy budowie obozowych baraków.

Komanda wyznaczone do pracy poza obozem zajmowały się budową infrastruktury wojskowej na obszarze poligonu. Z powodu bardzo złych warunków higienicznych w obozie dla jeńców radzieckich wybuchały epidemie czerwonki i tyfusu. Nie było żadnych leków ani pomocy lekarskiej. Chorzy masowo wymierali. Początkowo zwłoki zmarłych i zabitych jeńców chowano w grobach ziemnych, które zasypywano wapnem. W listopadzie 1941 r. z obawy przed rozwleczeniem się panującej w obozie epidemii, urządzono na szczycie Królowej Góry palenisko kremacyjne.  

Ludność z okolicznych wsi starała się pomagać przetrzymywanym jeńcom radzieckim. „Jeżeli pracowaliśmy w pobliżu, gdzie jeńcy byli zatrudnieni rozpalaliśmy ogniska po to żeby w nich upiec trochę kartofli. To bowiem najłatwiej było im podrzucić. SS- mani pilnowali, żeby nikt z nas nie podchodził do jeńców ani nie podał im pożywienia. Groziła za to kara więzienia a można było się narazić także na zastrzelenie” [Wspomnienia Stefana Prajznera, AMRD, Relacje pisemne świadków pobytu w obozie w Pustkowie]. Pomoc usiłowała zorganizować również księżna Helena Jabłonowska "Jako przewodnicząca powiatowego biura Rady Opiekuńczej /RGO/ miałam dostęp do okupacyjnych władz miejscowych, lecz wszelkie starania dojścia z pomocą do obozu jenieckiego spotykały się z odmową i wywoływały przykre wizyty w Gestapo" [Sprawozdanie Heleny Jabłonowskiej - przewodniczącej RGO w Dębicy, AMRD].

W okresie zaledwie 4 miesięcy, tzn. od 8 października 1941 r. do początków lutego 1942 r. kiedy obóz przestał istnieć, w Pustkowie zginęło około pięć tysięcy jeńców radzieckich. 

We wrześniu 1942 r. w Pustkowie został utworzony obóz pracy przymusowej dla Polaków. Pierwszy transport więźniów, ok. 1100 osób, przybył 16 września 1942 r. z lubelskiego. Polscy więźniowie, podobnie jak żydowscy i jeńcy radzieccy, pracowali przy budowie infrastruktury wojskowej na terenie poligonu. Narażeni byli na szykany, represje oraz bicie ze strony strażników obozowych.

Pełna urzędowa nazwa nowo zorganizowanego obozu polskiego brzmiała „Waffen SS Polenzwangsarbeitslager – SS Truppenübungsplatz Heidelager”. Pierwszym dowódcą obozu był SS haupsturmführer Wilhelm Schitli. Kierował on obozem do lata 1943 r.  Jego następcą został SS untersturmführer Kurt Klipp. Chociaż, dowódca obozu ustalał główne zasady jego funkcjonowania i wydawał decyzje w najważniejszych sprawach, jednak życiem obozu na bieżąco kierował tzw. „rapportführer” - raportowy. Został nim Ernst Kops. Historię obozu pracy przymusowej dla Polaków można podzielić na dwa okresy. Pierwszy od 16 września 1942 r. do końca marca 1943 r., drugi natomiast od kwietnia 1943 r. do lipca 1944 r.

W pierwszym okresie istnienia obozu organizacja życia obozowego nie odbiegała od tej, jaka istniała w obozie pracy dla Żydów. Więźniowie otrzymywali głodowe wyżywienie. W barakach nie przestrzegano higieny, do snu układano się w ubraniach, w których pracowano w ciągu dnia. W ostatnich tygodniach 1942 r. w obozie zapanowała epidemia tyfusu i czerwonki. Więźniowie zaczęli masowo umierać. Śmiertelność przekraczała 20 osób dziennie. Ciała zmarłych palono na Górze Śmierci. „Kierownikiem” paleniska krematoryjnego był Hans Hamann. Paleniem zwłok zajmowali się sami więźniowie, wybierani przez esesmanów. 20 stycznia 1943 r. inspektor obozów koncentracyjnych Richard Glücks wydał komendantom obozów polecenie zmniejszenia śmiertelności w podległych im obozach oraz utrzymania siły roboczej na stałym poziomie. Komendant poligonu Voss przeprowadził wizytację, na skutek której stosunki bytowe więźniów uległy względnemu polepszeniu. Wewnątrz baraków sporządzono trzykondygnacyjne prycze. Więźniowie otrzymali sienniki, podgłówki i koce. Wprowadzono cotygodniową kąpiel i zmianę bielizny. W barakach urządzono umywalnie i dwie latryny. Zezwolono na przyjmowanie paczek żywnościowych i pisanie listów.

Ubrania więźniów od samego początku oznaczone były literą P i numerem obozowym. Oba te oznaczenia noszono na lewej piersi i prawej łopatce przyszyte do odzieży wierzchniej. Z czasem wprowadzono tzw. winkle - trójkąty, których kolor zależał od przyczyny zamknięcia w obozie. Więźniowie polityczni nosili trójkąty czerwone, uchylający się od pracy- czarne, zielone- ci, którzy naruszyli przepisy karne, białe- przyczyny nie znane.

Od początku kwietnia 1943 r., w drugim okresie funkcjonowania obozu, przybywały kolejne transporty więźniów z różnych miejscowości na obszarze Polski m. in. Tarnowa, Warszawy, Krakowa, Nowego Sącza, Rzeszowa, Miechowa i Sanoka. Osadzano ich w stale rozbudowującym się obozie. Wśród więźniów znajdowały się także kobiety, głównie więźniarki polityczne, dla których wyodrębniono dwa baraki. Jeden stanowił blok mieszkalny, drugi zaś miejsce pracy. Kobiety pracowały głównie w obozowej szwalni oraz w pralni i kuchni. Od kwietnia 1943 r. formowano również transporty, którymi wywożono więźniów z Pustkowa. Mimo względnego polepszenia warunków bytowych, niezmiennie trwała wyniszczająca praca, a wyczerpanym organizmom dokuczały choroby. Bicie i znęcanie się nad więźniami było na porządku dziennym. "Więźniowie codziennie szli do pracy do pobliskiego lasu otoczeni strażą niemiecką i psami. W marszu kazano więźniom śpiewać, a którzy nie śpiewali był rozkaz padnij- powstań, biegiem marsz, a psy szarpały tym więźniom ciało. Praca była przy budowie wielkiej strzelnicy, a podczas pracy nie wolno było ani minuty odpocząć, a gdy który z więźniów odpoczął był zaraz bity pałami i kopany butami przez hitlerowców" [Relacja Józefa Tkaczowa, AMRD]. Wszystkie prace odbywały się przy zastosowaniu podziału więźniów na tzw. komanda – zwarte grupy robocze pod jednym kierownictwem. Było kilka komand stałych, pozostałe zaś tworzone były doraźnie. Raportführer  lub lagerälteste przydzielał więźniów do poszczególnych komand. Największe komando budowało wielką strzelnicę. Liczyło ono ponad 800 więźniów i było pilnowane przez około 50 strażników. Do stałych komand należały też te, które pracowały w tartaku w Ociece, czy w wojskowych magazynach gospodarczych. Z grup tworzonych do wykonywania poszczególnych prac jedną stanowiła komando „Blizna”, odpowiedzialnych za wykopy ziemne i prace betoniarskie, w okresie budowy wyrzutni rakiet w miejscowości Blizna.

W lipcu 1944 roku wraz ze zbliżaniem się Armii Radzieckiej dowództwo zadecydowało o ewakuacji obozu w głąb Niemiec. 27 lipca wywieziono z Pustkowa ok., dwa tysiące więźniów polskich, w tym blisko 200 kobiet. Kobiety trafiły do obozu w Ravensbrück, a mężczyźni do Oranienburga i Sachsenhausen.

Na podstawie zachowanych dokumentów szacuje się, iż w okresie funkcjonowania obozu, na skutek biologicznego wyniszczenia, egzekucji i rozstrzeliwań zginęło 2500 Polaków.